Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Darken Rahl. Zapiski z życia tyrana.



"Szept"

Głęboka noc, niebo czarne niczym smoła, na którym nerwowo migały gwiazdy przeróżnych konstelacji. Największe światło rzucał jednak księżyc, który był w razie pełni mozolnie płynąc po tafli nieba. Panowała błoga cisza, której brakuje za dnia i która była zakłócana przez nocną zwierzynę. Ich przeraźliwe odgłosy dobiegały aż do Pałacu. Do najbezpieczniejszego miejsca w całej D’Harze. Nie dość, że otaczały go przeogromne, masywne mury to jeszcze na dodatek był chroniony magią przez swego potężnego gospodarza.
- Słyszałeś, że nikt jeszcze nie zdołał przedostać się przez te mury? –podjął jeden z D’Harańskich żołnierzy pełniący akurat swą całonocną wartę. Był dosyć niski jednak nadganiał swą posturą.
- Naprawdę? – zdziwił się drugi wychylając głowę.
- Yhm, prawdę mówiąc to nie wiem co my w ogóle tutaj robimy, ale cóż, rozkaz to rozkaz. – wzruszył ramionami.
- E tam rozkaz, równie dobrze mogło by nas tu nie być nikt by nie zauważył. – podrapał się po brodzie - Marzę tylko o tym, aby się w końcu wyspać.
- Podważasz słowa Lorda Rahla? – wtrącił
- Tego nie powiedziałem – odparł prędko.
- Ale miałeś to na myśli, przyznaj się.
- Oj dobra, wygrałeś. Tak to miałem na myśli nie zgadzam się z każdym jego słowem. Wolałbym plądrować teraz wioski jak pozostali, a nie tkwić bezczynnie na tych cholernych murach, na których nic się nie dzieje.
- Jesteś nowicjuszem, nie myśl, że od tak dołączysz do batalionu.
- A Ty, to co? – burknął – Służysz w armii od lat i co z tego masz? Nic.
- Już wystarczająco się wykazałem! Na moim ciele nie mieszczą się już blizny. – odetchnął głębiej. – Sam poprosiłem Lorda Rahla, aby wysłał mnie na mury.
- Nie rozumiem jak ktoś taki jak Ty, może prosić o zmianę posady.
- Pożyjesz dłużej to przekonasz się na własnej skórze. – klepnął go w bark - Na razie brak Ci doświadczenia i ogłady. Jesteś młody i myślisz, że świat jest Twój a tak nie jest.
- Jasne… - burknął szturchając ramieniem obrażony – brak mi doświadczenia, jeszcze Ci udowodnię. – oparł się dumnie ramionami o mur i spojrzał w horyzont krzywiąc gniewnie usta.
Na dziedzińcu świszczało od wiatru. Strzały w beczkach uderzały o krawędzie, a drzwiczki w drewnianych chatach skrzypiały denerwująco. Tuż obok konie w stajni rżały wystawiając łby przez niewielkie otwory w ścianach przeżuwając siano.
- Widziałeś tą kobietę? – podjął obrażalski ni stąd ni zowąd.
- Jaką kobietę?
- Tą z którą jest Lord Rahl.
- Tak widziałem. – odparł patrząc podejrzliwie. – A dlaczego o nią pytasz? – podszedł bliżej w obawie, że ktoś mógłby to usłyszeć, gdyż gdyby tak się stało to obaj wylądowali by na dywaniku u Rahla, a takie wizyty pamięta się do końca życia.
- Piękna jest…
- Piękna, czy nie piękna, ale nie do zdobycia i już na pewno nie dla Ciebie.
- Każdą można w jakiś sposób zdobyć. Trzeba tylko wiedzieć jak. – uśmiechnął się pewnie.
- Zwariowałeś?! – warknął na niego. – Czy Ty słyszysz co Ty w ogóle mówisz? To kobieta Mistrza Rahla Posępnego! Doprawdy oszalałeś…
- Ciszej, nie krzycz. Jeszcze ktoś nas usłyszy. – rozejrzał się nerwowo uspokajając go.
- Słuchaj… mnie do tego nie mieszaj – zagroził mu palcem. – Jak Cię kutas swędzi to nie mój problem… nie mam zamiaru ryzykować przez to życia.
- Tylko rozmawiamy, Tedd, uspokój się.
- Uspokój? Ty nawet nie powinieneś myśleć o tej kobiecie! Co gorsza mówić… powinienem Cię za to sprać.
- To nie musisz słuchać. – burknął.
- Wystarczy, że usłyszałem.
- I co? – wyrwał się. – A sobie idź do Rahla. Powiedz mu wszystko, śmiało. – wzruszył ramionami.
- Lorda… Rahla... – poprawił go
- No dobra… Lorda Rahla, idź do naszego Mistrza i powiedz mu, że ja James Norringon mam chrapkę na jego kobietę. No dalej, idź…
- Zamknij się! - chwycił go mocno tuż pod szyją - Jeżeli raz jeszcze usłyszę coś o kobiecie Mistrza to nie będę udawał głuchego, rozumiesz? – szarpnął nim. – A teraz wracaj do pracy. – obdarzył go pogardliwym spojrzeniem. Na co on chwycił włócznię i odszedł bez słowa.


******
Katherine siedziała na idealnie posłanym łożu, pełnym miękkich poduszek czesząc swe długie włosy. Nigdy nie siedziała na tak wygodnym łóżku. Bała się czegokolwiek dotknąć, gdyż wydawało się to nie dla niej. Ona żyła w biedzie. Luksus, który panował w Pałacu wprawiał ją o zawrót głowy. Nie zastanawiała się nad tym co dalej. Dziękowała Bogu, że żyje. Uplótłszy piękny warkocz związała go wstążką, po czym wstała i podeszła do okna. Było ono wysokie i dosyć wąskie. Na górze zakończone okrągłym sklepieniem, a na dole parapetem z jasnego kamienia. Kobieta spoglądała przez wąską szybę zapatrując się na pełnię księżyca, którego światło bezwstydnie wdzierało się do komnaty.
- Patrz Tedd… to ona… - rzekł zafascynowały James, dostrzegłszy kobietę w oknie. Tedd przelotem spojrzał w to miejsce.
- Daj spokój, wracaj do pracy.
- Oj, tylko przez chwilę popatrzę… patrzeć chyba mi nie zabroni nikt, co?
- A rób sobie co chcesz. – machnął na to ręką. – Nie obchodzi mnie to już.
James był zafascynowany obiektem swego pożądania. Wpatrywał się w jeden punkt z szerokim uśmiechem i błyskiem w oku. Pragnął ujrzeć więcej. Nagle Tedd stanął na baczność nie odzywając się ani słowem.
- Żołnierzu.
Rozległ się głos każdemu znany, aż za dobrze. James momentalnie znieruchomiał. Przełknął mocno ślinę i ostrożnie spojrzał w dół, na ciemny dziedziniec, a wtedy uderzyła go potworna fala gorąca.
- Mistrzu Rahl… - ukłonił się przestraszony.
- Co takiego dostrzegłeś? Może i ja popatrzę? – Rahl grał spokojnego wtapiając w żołnierza swe stoickie spojrzenie, które oszukało nie jednego człowieka.
Tedd kątem oka spoglądał na Jamesa klnąc w myślach jak można być takim głupcem. A uprzedzał go, teraz ma nauczkę.
- Mhm? – Rahl domagał się odpowiedzi. A James stał jak wryty. Nie wiedział co ma powiedzieć. Wodził jedynie oczami na lewo i prawo.
- Zapytałem… co takiego… dostrzegłeś. – Władca ponowił swe pytanie jednak już znacznie wolniej co nie było dobrym przejawem.
- Lordzie Rahl – wtrącił niepewnie Tedd przerywając niebezpieczną ciszę. – Jeśli mogę… James wstydzi się odpowiedzieć, gdyż dostrzegł na niebie… spadającą gwiazdę i dlatego tak się zapatrzył… - skłamał bijąc się w środku z samym sobą, dlaczego w ogóle to robi.
- Gwiazdę? – powtórzył dość sceptycznie Rahl.
- Tak… Panie, gwiazdę.
- Mhmm, nie wiedziałem, że się tym interesujesz. – zwrócił się do Jamesa.
- „Mów durniu! Bo wydasz nas obu!” – krzyczał w duchu Tedd.
- Ta..tak… od, od dziecka, Panie. – wyjąkał w końcu, czując jak krople potu zalewają mu twarz. Po dosyć dłuższym milczeniu Rahl w końcu się odezwał;
- Zejdźcie na dół. – przeszedł się kawałek. Dziedziniec wydawał się teraz bardziej niebezpieczny i mroczny niż wcześniej. Wszystko za sprawą gospodarza, od którego emanowała potężna moc.
- Oczywiście, Panie. – Tedd pozwolił Jamesowi iść jako pierwszy. - Mówiłem… - szepnął patrząc w kark idącego przed nim mężczyzny. A ten nic nie odpowiedział. Kiedy zeszli na dziedziniec stanęli przed obliczem władcy, który o dziwo był bardzo spokojny, co mogło wzbudzać niemałe podejrzenia.
- Wiem, że jesteście braćmi. Jednak…
- Ale Mistrzu Rahl skąd… - Tedd wszedł mu w słowo wyrywając na przód.
- Nie przerywaj mi. – Rahl ostrzegawczo na niego spojrzał. Żołnierz odebrał to spojrzenie niczym cios w twarz. – Jednak nawet więzy krwi nie są powodem, aby mnie… okłamywać. – uniósł prawą dłoń i pogładził ją delikatnie.
Bracia spojrzeli wzajemnie na siebie. Nic się nie odzywali nie chcąc się bardziej pogrążyć. Byli zwyczajnie w świecie przestraszeni.
- Tak się składa, Panowie, że stałem przy drzwiach i wszystko… - uśmiechnął się cwanie. – I wszystko słyszałem. Całą Waszą ciekawą rozmowę. – ciągnął z tym samym uśmiechem.
Tedd raptownie padł na kolana, patrząc nisko w ziemię.
- Wybacz mu Panie… jest młody sam nie wie co mówi…
- Zobacz, James jakiego dobrego masz brata. Powinieneś być mu wdzięczny.– władca grał zatroskanego.
- Jestem.
- Chyba jednak nie do końca. – wtrącił mu w zdanie. – Może masz mi coś do powiedzenia? – zapytał z powagą Rahl oczekując na wyjaśnienia i przeprosiny.
- Nie wiem… - jąkał się
- Durniu! – Tedd pociągnął brata za rękę. – Padnij na kolana i błagaj o wybaczenie!
- Nie mam za co przepraszać. – szarpnął się James.
- Masz rację. Żołnierz nie powinien… przepraszać. – Rahl uśmiechnął się w dziwny sposób. Tedd z racji tego, że służy w batalionie dłużej rozpoznał ten uśmiech.
- Panie… błagam… daruj mu… - prosił z zaszklonymi oczami.
- Twój Brat musi się jeszcze wiele nauczyć i będzie miał na to sporo czasu. – ruszył w stronę Pałacu, a na jego znak dwóch żołnierzy stanęło obok Jamesa nakazując mu iść za Rahlem, więc ten pośpiesznie ruszył. Tedd odwrócił głowę, aby nikt go nie widział, a wtedy łzy zalały mu twarz



Głosuj (0)

Spisano... 31.08.2011
by JungletrainOne

4 poddanych oddało pokłon Mistrzowi.
Napisz krwią...
[komentarzy 4]



Nieznajoma.
Nieznajoma cz.2
Demmin Nass.

Ponowne spotkanie.
Panis Rahl.

Niewdzięcznik.
Królowa.
Uczucie.

Pytanie.
Chłód.
Wątpliwość.
Prawda.
Szept.

niezwyczajnie-inna.blog4u.pl skazany-na-smierc-mysza-reaktywacja.blog4u.pl
klan-czarnej-symfonii.blog4u.pl sophie.wjo.pl
richard-cypher.blog4u.pl .
fikuska.blog4u.pl anes.blog4u.pl
radio-roscoe.blog4u.pl .
. .
movingshadow.blog4u.pl bella-story.blog4u.pl
wonka.blog4u.pl .




11557



http://movingshadow.blog4u.pl


Zalecana przeglądarka Mozilla Firefox, na innej szablon może ulec zmianie.
Szablon wykonałam sama! Teksty znajdujące się na tej stronie są mojego autorstwa, i zastrzegam sobie prawo do nich, kopiując tekst łamiesz prawo!