"Nieznajoma"
- Mój Panie.
Mężczyzna przy oknie odwrócił głowę, świece oświetlały jego twarz.
- Przyszła jakaś kobieta, mówi, że chcę z Tobą porozmawiać. – rzekł Egremont.
Rahl przez chwilę się zastanawiał oblizując przy tym koniuszki palców.
- Wpuście ją. – odpowiedział po chwili.
Brama Pałacu Ludu otworzyła się skrzypiąc, kobietę wprowadziło trzech hardlandczyków. Szli przez ogromny, ciemny korytarz, ich kroki odbijało echo. Nagle z komnaty wyłoniła się postać, przystojny mężczyzna w czarnych włosach do ramion, w czerwonej szacie – Darken Rahl we własnej osobie. A po jego obu stronach stały nie mniej okrutne Mord’sith, kobiety w czerwonych ze skóry strojach nie znające bólu.
- A czego może ode mnie chcieć tak piękna kobieta? – zironizował Rahl, okrążając ją dookoła i bawiąc się jej włosami.
- Mam coś dla Ciebie… Panie… - powiedziała niepewnie śledząc spojrzeniem okrążającego ją mężczyznę. Zmierzył ją namiętnym wzrokiem od góry do dołu
- Widzę. – dodał melodyjnie pocierając swoją dolną wargą i spoglądając na jej krągłości.
- Czy moglibyśmy zostać sami przez chwilę? – spytała bardzo niepewnie.
Rahl namyślał się,
- Oczywiście, wszystko dla pięknej damy. – uśmiechnął się znacząco. Po czym spojrzał na Egremonta, a ten już wiedział co ma uczynić, odwrócił się i wyszedł ukłoniwszy się razem z żołnierzami i Mord’sith. Korytarz opustoszał.
- Więc, co masz mi do zaoferowania. – Rahl uniósł brwi do góry. Jego uśmieszek zdradzał czego teraz oczekuje.
Kobieta odwróciła głowę, zdjęła plecak i wyjęła z niego pudełko owinięte w materiał wzbudzając we władcy ogromne zdziwienie i rozczarowanie. Uśmiech zniknął z twarzy Rahla.
- Co to jest? – spytał rozczarowany, wolałby by kobieta zdjęła swoją szatę i rzuciła mu się na szyję.
- To czego pragniesz najbardziej… - odpowiedziała podając mu pudełko. Rahl chwycił je i odwinął materiał, nagle jego oczy się powiększyły, wyraźnie przeżywał wielkie podniecenie. Była ta druga szkatuła Ordena.
- Skąd to masz? – spytał wciąż patrząc na szkatułę.
- To nie jest ważne, spytaj Panie po co Ci ją przyniosłam. – rzekła przyciągając na siebie wzrok Rahla.
- Czego chcesz w zamian? – rzekł z powrotem zwracając wzrok ku szkatule. Nie obawiał się, gdyż mógł dać jej czego tylko zapragnie, miał wszystko. – Złota? Ziemi? W zamian za szkatułę, którą mi przyniosłaś jestem w stanie wielce Cię obdarować. – rzekł z uśmieszkiem i błyskiem w oku. Kobieta stała prosto i pewnie.
- Ciebie. – niemal szepnęła. Rahl momentalnie spojrzał na nią ze zmarszczonymi brwiami, kobieta po raz drugi go zaskakuje. Po chwili Darken odwrócił się, jego szata zafalowała, wszedł do komnaty obok trzymając szkatułę w dłoniach i zostawiając kobietę na środku ciemnego korytarza. Kobieta rozejrzała się po czym wolnym krokiem podążyła za Rahlem. Stanęła tuż przy wejściu, opierając się o zimną ceglaną ścianę. Rahl położył szkatułę w specjalnie przygotowane miejsce, tuż obok pierwszej szkatuły. Był wyraźnie zadowolony, przejechał dłonią po szkatułach, po czym odwrócił się w stronę kobiety.
- Egremont! – zawołał.
- Słucham, Panie. – Generał zjawił się szybko ukłoniwszy się.
- Niech nikt mi teraz nie przeszkadza, jeżeli ktoś to zrobi osobiście zetnę mu głowę. – rzekł Rahl.
- Oczywiście, Panie. – Ukłonił się ponownie i odszedł.
Rahl spojrzał kątem oka na kobietę, jego oczy były dzikie, namiętne. Jedną ręką rozpinał szatę powoli podchodząc do swojego celu pożądania, szata opadła na posadzkę ukazując umięśnione ręce władcy. Zbliżył się do kobiety chwycił jej podbródek całując jej usta mocno i namiętnie. Kobieta wzięła większy wdech.
- Za to, że mnie dzisiaj tak uszczęśliwiłaś, postaram się być dla Ciebie delikatny. – Jednym ruchem ręki zerwał z niej górną część ubrania wsysając się w piękną szyję kobiety.
* (Mord'Sith - Wybiera się je, kiedy są jeszcze małymi dziewczynkami, najłagodniejsze, o najlepszym sercu. Łamie się je trzy razy: ducha, empatię i strach. Każda z nich ma broń "Agiel" czyt: "Adzil" który zadaje potworny ból każdemu, który go dotknie, nawet Mord'Sith, lecz nauczono je by umiały opanować każdy ból.
Spisano... 09.07.2009by JungletrainOne
3 poddanych oddało pokłon Mistrzowi.